Recenzja| Gdybyś mnie teraz zobaczył – Cecelia Ahern

Książka Gdybyś mnie teraz zobaczył to moje drugie spotkanie z twórczością Ceceli Ahern. Pierwsze było, jak już wiecie, przy lekturze Love, Rosie. Już przy tym pierwszym się zakochałam, a w drugim.. A w drugim utwierdziłam się w przekonaniu, że warsztat twórczy autorki jest niezwykły, wyjątkowy, niepowtarzalny… (tutaj wstaw inne pozytywne przymiotniki opisujące).

Już od lutego nosiłam się z zamiarem przeczytania czegoś jeszcze od Ahern. Miałam duże pole do popisu, bo to rzeczywiście jest pisarka ze sporą ilością powieści na koncie. Mój wybór ostatecznie padł na książkę, która dostępna była w mojej bibliotece (też i jedyna tej autorki..). Wzięłam ją w ciemno, bez patrzenia na opis. Muszę częściej tak robić, bo wtedy sama sobie sprawiam niespodziankę, nie wiedząc, o czym jest dana powieść. Choć akurat w tym wypadku tył okładki według mnie kompletnie nie psuje radości z czytania, jak bywa przy niektórych pozycjach.

Przechodząc do rzeczy, bo to po to tutaj jestem. Książka to romans, nie ma czego ukrywać. Ale, ale. Jeśli przeczytaliście to zdanie, a nie lubicie ckliwych historii o miłości i macie ochotę zamknąć to okno, bo to „nie dla was”, nie róbcie tego, tylko doczytajcie do końca.

Główną bohaterką jest Elizabeth, trzydziestokilkuletnia kobieta, twardo stąpająca po ziemi. Jej życie jest bardziej poukładane niż litery w alfabecie. Na wszystko ma miejsce, nigdy nie cierpi na brak czasu ani jego nadmiar. Ciuchy w jej szafie są zestawione według kolorów, choć trafniejsze określenie to według skali szarości. Nie uświadczysz u niej jasnych i przyjemnych dla oka odcieni. Elizabeth gustuje w schludnych i eleganckich kreacjach, białych, czarnych, szarych… Włosy przez 99% czasu ma spięte w ciasny kok. Ten 1% jest wtedy, gdy akurat je czesze, by spiąć je od nowa.

Elizabeth ma młodszą siostrę, wiecznie szukającą przygód i niedbającą o nic ani o nikogo. Saorise pije, pali, ćpa i zadaje się z niewłaściwymi ludźmi. Potrafi na długo zniknąć z domu a wraca tylko wtedy, gdy skończą się jej pieniądze. Największym problemem Elizabeth nie jest jednak samo zachowanie siostry, w końcu jest ona pełnoletnia. Sen z powiek spędza jej fakt, że Saorise ma sześcioletniego syna, Luke’a.

Pewnego dnia do domu Elizabeth wkracza tajemniczy Ivan i wywraca jej życie do góry nogami. Mężczyzna bardzo szybko zaskarbia sobie przyjaźń siostrzeńca kobiety. Ivan jest wesoły, radosny i porywczy. Uwielbia robić coś pod wpływem chwili, bez zastanawiania się nad konsekwencjami. Chwyta dzień i doskonale korzysta z uroków, które oferuje mu świat.

Co się dzieje, gdy spotykają się dwa zupełnie odmienne światopoglądy? Porządek z nieprzewidywalnością? Gdy połączą się cienką więzią i miłością?

Narracja w książce prowadzona jest trzecioosobowa, ale niektóre fragmenty opowiada Ivan. Czytelnik doskonale wie, kim on jest, ale Elizabeth nie zdaje sobie z tego sprawy. Przez całą lekturę śledzimy jej zmagania z odkryciem prawdy na temat tego niezwykłego mężczyzny. Niekiedy można się przy tym nieźle ubawić. Jednak racjonalizm głównej bohaterki nie dopuszcza do głosu jej serca i intuicji. Kobieta pozostaje ślepa na uczucia, widzi jedynie to, co zostało udowodnione. Jej argumenty są czasem dość niedorzeczne, szczególnie, gdy tłumaczy się, dlaczego nie potrafi użyć wyobraźni.

Napisanie w tej chwili kim jest Ivan, byłoby niewybaczalną rzeczą. Mnie samą zaskoczyła jego tożsamość, bo jeszcze nigdy nie czytałam historii o takiej miłości. Niewątpliwie jest to wielki plus i coś, co wyróżnia powieść Ahern wśród innych książek, które są schematyczne i wydają się być identyczne, przy zmienionych imionach bohaterów.

Gdybyś mnie teraz zobaczył to przede wszystkim historia o odkrywaniu siebie. O tym, że poza rozumem i tym, co jasne i przejrzyste, istnieje też ta druga strona człowieka, na którą składają się uczucia, ta niewidoczna ale nawet i ważniejsza niż powłoka fizyczna. Rany zadane na zewnątrz się goją, ale te dla duszy, nigdy nie zostają zapomniane ani przebaczone. Przez całe życie tkwią i czekają na odpowiedni moment, by wybuchnąć.

Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona tą powieścią. Biorąc ją w swoje ręce, nie spodziewałam się, że wywrze ona na mnie tak pozytywne wrażenie. Teraz nabrałam tylko ochoty na kolejne książki Ceceli Ahern. I niewątpliwie po nie sięgnę, bo już wiem, że autorka jest warta uwagi.

Tę powieść polecam osobom, które lubią historie o miłości. I ci, gustujący w normalnych romansach, ale i ci, szukający czegoś więcej niż trzystu stron na temat patrzenia sobie w oczy i głaskania po policzkach, znajdą coś tutaj dla siebie. Temat poruszony w Gdybyś mnie teraz zobaczył nie jest banalny, a całość wyróżnia się na tle innych książek.

Ja po tę powieść sięgnęłam z uwagi na Love, Rosie i się nie zawiodłam. Tak więc osoby, które pokochały tamtą historię, powinny odnaleźć się i w Gdybyś mnie teraz zobaczył. Jeszcze raz serdecznie ją polecam, bo drugiej takiej historii tylko ze świecą szukać.

3 comments

  1. ~Tea · Wrzesień 3, 2015

    Ja jeszcze spotkanie z twórczością Ahern mam przed sobą ;)

  2. oczytane · Wrzesień 3, 2015

    Bardzo podobało mi się „Love, Rosie”, więc z chęcią sięgnę po „Gdybyś mnie teraz zobaczył” :)

  3. ~addictedtobooks · Wrzesień 3, 2015

    Okładka jest wyjątkowo urocza :D
    A z twórczością tej autorki już zetknęłam się podczas lektury „P.S.Kocham Cię” oraz „Kiedy cię poznałam”. Po tą pozycję również bardzo chętnie bym sięgnęła :))